Około 2 lat po premierze konsoli Xbox 360, a będąc na 2 roku studiów, zainteresowanie grami oraz czas na samo granie dopisywało. W związku z tym, że siódma generacja zaczęła się rozwijać moje zainteresowanie oscylowało wokoło platformy innej niż jak to zwykle bywało czyli Nintendo, a mój wybór padł właśnie na Xboxa 360.

Zamiana sił, witaj Microsoft

Jako że na rynku istniał już Xbox 360, Play Station 3, no i Wii, które choć było dużym sukcesem dla Nintendo, w moje gusta nie trafiło. Poszukując możliwości grania na konsoli, której oprawia graficzna gier byłaby na obecnym poziomie a będąc już zaznajomiony z platformą Microsoftu wybór padł na Xboxa. Dobrze pamiętam ten dzień, jak wybrałem się z ojcem na zakupy do Media Marketu, kupiłem konsole wraz z graą Gears of War właśnie. Po powrocie do domu oczywiście rozpakowałem sprzęt podpiąłem do telewizora z włożyłem płytę do napędu. Odpalając Gears o War gały wyskoczyły mi z orbit. Takie właśnie wrażenie powodował u mnie na samym starcie ten tytuł.

Ciemno, brudno, bezlitośnie i na sterydach.

Takie właśnie wrażenie miałem grając w tą grę. Ciemne otoczenia, poważne napisane postacie oraz grafika której jeszcze nie widziałem na oczy. Piękny, ciężki świat stworzony przez Epic Games, dawał się lubić od pierwszego widzenia. Widziałem nie jedna grę, nie jedna miała dobrą grafikę, ale tutaj grafika to było prawdziwe arcydzieło. Każdy detal, każda postać były zrobione w sposób porywający, dołożono wszelkich starań aby urzeczywistnić odczucia wizualnie i sprawić, że człowiek mógł poczuć atmosferę wyobcowania i bezsilności, słowem prawdziwy next-genenowy tytuł, którego brakowało. To właśnie grafika zadziałała na mnie najbardziej za pierwszym razem, później przyszedł czas na gameplay.

Skupiasz się gdy strzelasz, a krew płynie szybciej gdy biegniesz

Wrażenia wizualnie byłyby absolutnie niczym gdyby nie to jak zrealizowane zostało strzelanie w tej grze. Jako że mamy do czynienia z schooterem, eliminacja przeciwników to obowiązek. Gears of War to gra, która w zasadzie jaka pierwsza z rzutem z zza pleców (gra tego typu oczywiście), która podobnie jak inne kamienie milowe branży, przekroczyła i wypracowała nowe standardy. W tym wypadku udało się w sposób niemal idealny stworzyć wyjątkowo grywalny shooter bazując na perspektywie trzecio-osobowej i zrobić to jednocześnie w taki sposób aby akcja toczyła się wartko, intensywnie i genialnie w swojej prostocie. Gearsy to shooter w którym przykucnięci żołnierze chowają się za barierami z samochodami murkami, bloczkami wychylają się, strzelają albo z siłą rugbystów wbiegają w przeciwnika rozszarpując go na strzępy z shoguna. Wymagająca skilla, szybka, brutalna nie wybaczając błędów akcja to duża siła tego tytułu.

Fabuła prosta jak drut

Fabuła Gearsów to minimum z minimum. Jako żołnierz o nie dokońca sprecyzowanej przeszłości, wyciągnięty z wiezienia, będziemy wraz z naszą drużyną przemierzać opustoszałe, zrujnowane i pełne niebezpieczeństw zakamarki planety Sera, na której toczy się akcja tej historii. Po wspaniałym rozkwicie cywilizacyjnym ludzkości jaki dostarczyła Imulsja, wspaniała złota ciecz o niezwykłych walorach energetycznych, przyszedł czas apokalipsy. Ludzkość została zaatakowana, przez szarańczę, która wypełzła z podziemi, nie wiedząc jak i skąd, atakując ludzkość i wyniszczając ją niemal doszczętnie. Jedynie niewielki procent ludzkości przeżył ataki, a pozostali szukając schronienia udali się do jedynej twierdzy ludzkości Jacinto. Naszym napakowanym tryskającym sterydami żołnierzom, przyjdzie się zmierzyć z misją w której będą musieli zdobyć i uruchomić bombę która, unieszkodliwi oraz wyniszczy podziemia zamieszkałe przez szarańczę. Fabuła jest ważna i jest dobrze poprowqdzona ale to shooter, pamiętajmy, że tu się liczy krew pot i łzy.

Krew pot i łzy

Gearsy to gra trzecioosobowa, rzut kamery mamy jak w przypadku choćby Resident Evil 4. Chodzimy, biegamy, oraz kryjemy się za zasłonami i strzelamy. Taktyka w Gearsach ma bardzo duże znaczenie. Nasi kompanie towarzyszą nam przez cały czas. Jesteśmy drużyną, z której każdy jej członek, a jest nas 4 ma swoją osobowość i każdy potrafi nieźle przyłożyć z broni. Gameplay skupia się wokół krycia się i strzlania, kazda potyczka, może być „rozwiązana” nieco inaczej. Co rzuca się w oczy bardzo mocno to to że w Gearsach krew i flaki to norma. Każdy przeciwnik jest mięsisty, a ostrzliwanie powoduje krwawienie, uderzenie w shotguna rozpoławia zwłoki a jakby tego było mamło nasz główny karabin „lancer” jako drugą opcję strzału uaktywnia piła spalinową, która ma taką ciekawą funkcję, że jak podejdziemy do przeciwnika, w spektakularny sposób przepołowimy go na strzępy, a naszym oczom ukazuje się brutalna krwawa scena. W gearsach do perfekcji zrealizowano samo strzelanie, niezależnie czy z pistoletu, karabinu, bazooki czy broni snajperskiej. Każdy wystrzał magazynku powoduje ciarki na plecach i jest tak satysfakcjunący, że aż miło. Tak właśnie powinno się realizować strelanie w shooterach.

Nowa jakosć w rękach Microsoftu

Poza Halo, Forzą i innymi tytułami jakie znajdują sie w stajni Microsoftu Gears of War dołącza jako nowy tytuł. Gra która jest obowązkowa w bibliotece każdego gracza posiadającego Xboxa 360. Można powiedzeć smiało, że pierwszego Xboxa kupowano dla Halo, 360’tkę kupujemy dla Gear of War.